czwartek, 30 listopada 2017

Rozdział XIX - Konieczna Interwencja

Merlinie, tak, właśnie była najgorszą przyjaciółką świata.

Zresztą, ostatnio była, także najgorszą dziewczyną. A nawet koleżanką.

To niebywałe, że jeszcze ktokolwiek z nią rozmawia...

Ale to zbyt dużo. Wilkołak? Nie, po prostu - nie.

Emma, Pokój Życzeń. Potrzebuję Cię na już. Korty Tenisowe.

Przyjaciółka Marnotrawna

Pokój Życzeń. To była magia w najlepszym wydaniu.

・°☆.

James przejechał ręką po twarzy i zrezygnowany oparł się o ścianę.

Z takimi problemami dawno nie musieli się mierzyć.

Cholera, Lily jest taka nieprzewidywalna...

・°☆.

Syriusz ze złością walnął w ścianę korytarza prowadzącego do Wieży Astronicznej.

No tutaj ewidentnie jej nie było.

・°☆.

Remus z westchnieniem rozejrzał się po Błoniach.

Lily była dobra i lojalna. Ale chwilowo ciężko mu było uwierzyć, że ta historia skończy się dobrze.

Ciężko mu było uwierzyć w nią.

・°☆.

- Korty tenisowe? Doprawdy, nie miałaś lepszego pomysłu?

Emma pojawiła się w Pokoju Życzeń w imponująco szybkim czasie - trochę urażona, a trochę ciekawa.

- Potrzebowałam miejsca, na które nikt, o zdrowych zmysłach nie wpadnie - mruknęła Lily i dopiero ton jej głosu sprawił, że Emma przyjrzała się przyjaciółce uważnie.

- Merlinie, co się stało? - zapytała przerażona i w sekundę znalazła się obok niej na podłodze. - Czy ktoś ci coś zrobił? Kogo mam zabić? - dorzuciła już wrogim tonem.

- Nic się nie stało - automatycznie zaprzeczyła Gryfonka. - Znaczy... stało się. Stało się coś dużego. Cholera, nawet nie mogę ci o tym powiedzieć. - Westchnęła zmęczona, ale widząc żal przebiegający po twarzy Krukonki dodała od razu: - Powiedziałabym ci, słowo daję. Naprawdę, nie masz pojęcia jak mocno chciałabym ci wytłumaczyć o co chodzi. Ale... to nie dotyczy mnie.

- Ach - mruknęła Emma słabo, ale powoli pokiwała głową ze zrozumieniem. - Tak więc stało się coś, coś strasznego, ale nie tobie, zgadza się?

Lily mruknęła niewyraźne potwierdzenie, a Krukonka nieświadomie odetchnęła z ulgą:

- W porządku. Cieszę się, że tobie nic nie jest, wiesz? Jak ci pomóc?

- Och, Emma - jęknęła dziewczyna wzruszona. - Jesteś najlepsza, to aż niesamowite. Możesz tu po prostu ze mną posiedzieć? A potem sprowadzić mi tu pierwszego Huncwota, którego znajdziesz?

Krukonka przytaknęła ostrożnie i objęła przyjaciółkę ramieniem.

- Jasne - stwierdziła po chwili, żałując, że to fantastyczny pomieszczenie ma jedną, poważną wadę: człowiek nie dostanie w nim czekoladek czy lodów.

・°☆.

- O, to było zbyt łatwe - mruknęła Emma sama do siebie, patrząc na siedzącego na podłodze Jamesa. Chłopak od razu poderwał się na równe nogi.

- Lily? - zapytał, zapominając sformułować normalne w brzmieniu pytanie.

Emma przewróciła oczami:

- Jest w środku. Kort tenisowy - rzuciła. - Co wyście jej zrobili? - dodała zaczepnie, zakładając ręce na biodra.

- Nic, naprawdę. Po prostu Lily dowiedziała się czegoś... czego nie powinna - odpowiedział ostrożnie, zastanawiając się, czy tym tłumaczeniem kogokolwiek przekona. - Wszystko naprawimy, obiecuję.

- Co takiego odkryła, hm?

- No cóż, nie pytaj Rupert, to nie zostaniesz okłamana - odpowiedział i puścił dziewczynie oczko, na co ta parsknęła śmiechem, co od razu rozładowało atmosferę.

- Będę mieć was na oku, Potter - rzuciła na odchodne i pomachała mu ręką w geście pożegnania.

・°☆.

- Lily? - mruknął cicho James, bezszelestnie wchodząc do pokoju.

Przeraził się na widok dziewczyny siedzącej na ziemi pod ścianą - z podkulonymi pod brodę nogami i wyglądającą okropnie.

W jednym momencie znalazł się obok, kucając na wprost niej.

- To... po prostu ciężkie, wiesz? - szepnęła zrezygnowana, już nie panując nad oczami, które same się zamknęły.

Szybko usiadł obok i w tej samej chwili z zaskoczeniem zaobserwował, jak jej głowa opada na jego ramię, a oddech dziewczyny się uspokaja. Przez myśl przebiegło mu, że przynajmniej kupili sobie trochę czasu, ale nie wiedział jak dziewczyna zachowa się po przebudzeniu.

Jej niewyspanie, póki co, nie działało na ich korzyść, ale może gdy w końcu odpocznie, wrócą jej racjonale reakcje?

Próbując poruszyć się jak najmniej, sięgnął do kieszeni szaty i grzebiąc w niej chwilę, w końcu natrafił na to czego szukał.

- Łapo - szepnął cicho, w stronę lusterka, a twarz jego przyjaciela natychmiast pojawiła się w odbiciu. - Mam ją. Jest w dosyć tragicznym stanie, ale teraz usnęła, co pewnie dobrze jej zrobi.

- Yhym - mruknął Syriusz, nie okazując na twarzy żadnych oznak emocji. - I co teraz?

- Doskonałe pytanie. Chyba poczekam aż trochę odpocznie - pewnie ryzykowne będzie zostawianie jej tu samej, hm? - James automatycznie wzruszył ramionami, a dziewczyna poruszyła się niespokojnie. Szybko przeklną w duchu swoje głupie odruchy. - Muszę ją przenieść na jakieś... łóżko? Ta wariatka wymyśliła kort tenisowy.

- Kort tenisowy? - Black zmarszczył brwi, w końcu pozbywając się maski z twarzy. - Ach, Pokój Życzeń. Sprytne - wywnioskował z niejakim podziwem.

- Prawda? - odparował znużony James. Sam był już zmęczony. Spędzili połowę dnia na uganianie się za Lily, a biorąc pod uwagę ostatnią nieprzespaną noc... Sytuacja nie klarowała się wesoło. - Poczekam tutaj, aż wstanie. Wtedy zobaczymy co dalej.

- Jasne - mruknął Syriusz w odpowiedzi. - Jak będziesz chciał, aby cię zmienić, wal śmiało.

Potter nie fatygował się z dalszą rozmową. Zażyczył sobie jedynie dwóch najwygodniejszych łóżek, jakie zdołały przyjść mu na myśl i sprawnie przelewitował Lily na jedno z nich.

Zamykając oczy, przemknęło mu przez myśl, że nie nigdy nie spodziewałby się, że wyląduje z Evans w takiej sytuacji. Jedno pomieszczenie, łóżka obok siebie, sen... Absurdalne.

・°☆.

Lily bardzo powoli otworzyła oczy, czując błogość i wreszcie będąc wypoczętą. Leniwy uśmiech wpłynął na jej twarz, dopóki nie zarejestrowała kilka rzeczy na raz: przede wszystkim w łóżku obok spał James! Była wciąż na kortach - to jest, w Pokoju Życzeń. A do tego...

- Remus. - Lily jęknęła cicho, gdy zwaliły się na nią wydarzenia sprzed... Sprzed czego właściwie? Sprzed spania? Z poprzedniego dnia? Która godzina?

Usiadła tak szybko, że aż zakręciło jej się w głowie. Odczekała kilka sekund i najciszej jak umiała przebiegła do łazienki, po drugiej stronie sali.

Niemal stęknęła głośno, gdy tylko zobaczyła swoje odbicie w lustrze. Wyglądała koszmarnie. Koszmarnie, koszmarnie.

Prawie piętnaście minut zajęło jej doprowadzenie się do jako takiego porządku, po czym pędem wróciła do poprzedniego pomieszczenia.

Przystanęła na chwilę, wzięła kilka uspokajających oddechów i delikatnie usiadła obok leżącego Jamesa. Jego okulary przekrzywiły się na nosie - chłopak ewidentnie zapomniał ich zdjąć - ale w ogólnym rozrachunku wyglądał naprawdę uroczo. Delikatnie przejechała jednym palcem po jego dłoni, w subtelnej próbie obudzenia go, ale to nic nie dało. W przypływie, głupoty najprawdopodobniej, kontynuowała tę czynność, tworząc wzory, słowa i niezrozumiałe szlaczki.

Dopiero po kilku minutach zorientowała się, że chłopak - już rozbudzony - przygląda się jej z widocznym rozbawieniem.

- Wybacz - mruknęła skrępowana, szybko zabierając rękę, a ciepło buchnęło w jej policzki. W duchu przeklęła swoje geny; geny rudowłosych osób.  - Niechcący się wkręciłam.

Figlarny uśmiech wpłynął na jego twarz:

- Absolutnie mi to nie przeszkadzało.

- Znam kilka osób, które miały by na ten temat nieco odmienne zdanie - odparowała, ale sama przy okazji parsknęła śmiechem.

・°☆.

Była stanowczo za blisko. Widział łzy przyklejone do jej rzęs.

Joanne Kathleen Rowling - Harry Potter i Zakon Feniksa


・°☆.

Od autorki: jeżeli przeczytałeś/aś właśnie kolejną część powieści i masz ochotę na więcej - proszę Cię o komentarz, gwiazdkę, telegram, albo jakikolwiek znak życia, aby wiedziała, że mam dla kogo tworzyć!

3 komentarze:

  1. czytaam na wattpadzie myslałam że jużgo opuściłaś cieszę się że znalazłam twój blog <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrócisz jeszcze do tego opowiadania? Kiedyś czytałam je na wattpadzie, ale chyba je usunęłaś, bo teraz nie mogę go znaleźć. Wiem, że na wattpadzie było więcej rozdziałów. Bardzo chcialabym je znowu przeczytać ��

    OdpowiedzUsuń