wtorek, 21 listopada 2017

Rozdział III - Świąteczna nostalgia

Syriusz Black z rozdrażnieniem kopnął kamień, który z siłą odrzutu uderzył o zamarzniętą taflę jeziora. Wsadził ręce do kieszeni szaty ignorując dławiący go żal.

Wcale nie chciał wracać do własnego domu na święta. Wcale nie chciał znosić pełnych litości spojrzeń Potterów podczas wigilijnej kolacji. Wcale nie chciał zazdrościć swojemu najlepszemu przyjacielowi, nawet jeżeli to wszystko było tak cholernie nie w porządku.

Nie chciał, nie chciał, nie chciał.

Z irytacją zwrócił się w stronę Zakazanego Lasu i szedł coraz głębiej, głębiej, głębiej.

・°☆. 

„Panowie Lunatyk, Gilzdogon, Łapa i Rogacz,

zawsze uczynni doradcy czarodziejskich psotników,

mają zaszczyt przedstawić

MAPĘ HUNCWOTÓW."

- Jest w Zakazanym Lesie, idiota - mruknął James w stronę Remusa oraz Petera, ale jakby bardziej do siebie.

- Powinniśmy...? - zaczął Pettigrew poruszając się niespokojnie, ale Lupin od razu mu przerwał:

- Nie, dajmy spokój, sam musi sobie z tym poradzić.

Potter warknął zirytowany, ale nie powiedział nic więcej. Absolutnie nie podobał mu się fakt zostawienia przyjaciela w spokoju. James lubił działać, niezależnie od konsekwencji...

・°☆. 

Regulus Black już od dobrej godziny przemierzał korytarze Hogwartu. Nie udało mu się zlokalizować swojego brata, chociaż z dobrych - i niezawodnych do tej pory - źródeł wiedział, że nie ma go w Pokoju Wspólnym Gryfonów.

Miał nadzieję, że zamienią jeszcze kilka słów przed przerwą świąteczną, ale już wiedział, że Syriusz z roku na rok coraz gorzej znosi sytuację rodzinną.

Najwidoczniej jego nastoletni bunt zaczął przegrywać z racjonalnymi uczuciami...

・°☆. 

Lily z westchnieniem przeczytała siódmy w tym miesiącu list od Petunii. Jej starsza siostra po raz kolejny zmieniła zdanie na temat wspólnych świąt.

- Tym razem jest na tak, zgadza się? - mruknęła Amanda znad wykresów z Numerologii.

- I tak pojadę, niezależnie od tego co napisze - odpowiedziała pewnie dziewczyna, za cel honoru stawiając przed sobą wyzwanie dotyczące naprawienia stosunków z siostrą.

Już nawet nabyła na prezent - w pełni mugolską - śliczną torebkę, jedną z tych, które Petunia uwielbia oraz szykowny krawat dla jej narzeczonego. Czy coś mogło się nie udać?

・°☆. 

Peter nie mógł uwierzyć jak różne światy potrafią podzielić ludzi. Najprzyjemniejszy czas w roku od jakiegoś czasu niezmiennie zmienia się w nostalgie. Świąteczną nostalgie.

Małego Pettigrew na szczęście to nie dotyczyło. Był szczęśliwym uczniem. Z wyjątkową matką, najlepszymi przyjaciółmi i ogólną akceptacją mieszkańców swojego domu.

Oczywiście - nie stał na szczycie. Ale nie był do tego stworzony, wiedział to od dawna.
Dostał więcej, niż mógł oczekiwać od życia.

・°☆. 

- Wesołych świąt - mruknął chłopak, odpychając się rękami od ściany i lustrując otaczające go korytarze, a zaraz potem swoją rozmówczynie.

- Najlepszego - odpowiedziała z roztargnieniem dziewczyna, obawiając się, że zobaczy ich ktoś nieodpowiedni. Zamknęła na chwilę oczy próbując odzyskać powoli ulatujący z niej spokój.

- Evans - burknął chłopak, próbując zwrócić na siebie uwagę Gryfonki, a ta natychmiast potrząsnęła głową.

- Nie wiem gdzie ona jest, naprawdę - jęknęła Lily, zatrzymując swój zatroskany wzrok na twarzy ucznia Slitherinu. - Tamtym pewnie coś świta, ale wątpię, aby podzielili się tą informacją. Próbowałam coś z nich wyciągnąć, ale milczą w tej swojej cholernej lojalności.

Black wzruszył ramionami, przybierając na twarz maskę obojętności.

- Trudno.

- Regulus...

- Mówię poważnie: trudno, obejdzie się.

Gryfonka znów jęknęła, z frustracji i przygnębienia:

- Cudowne święta. Zapowiadają się cudowne święta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz