Lily Evans roześmiała się serdecznie, po czym przewróciła oczami.
- Jesteście tak subtelni z tą swoją baśniową tajemnicą, że aż prosicie się, aby ją odkryć, wiesz o tym, prawda?
Remus wzruszył niewinnie ramionami, po czym od niechcenia zerknął na zegarek.
- Jeszcze dwadzieścia minut i możemy wracać – mruknął i nerwowo poprawił swoją odznakę prefekta, jednak gdy dziewczyna w żaden sposób nie zareagowała na wypowiedziane słowa, westchnął głęboko i dodał: - Wiesz, jacy są. Nie mogą się oprzeć, aby nie pochwalić się, że wiedzą i potrafią coś, do czego inni nie mają dostępu.
- Czysta głupota, jeżeli rzeczywiście ten sekret ma pozostać między wami... - rzekła dobitnie Rudowłosa, marszcząc brwi.
- Dokładnie! Ciągle to powtarzam, ale najwidoczniej oni wiedzą lepiej. - Tym razem to chłopak przewrócił oczami.
Dwójka prefektów powoli zaczęła kierować się w stronę obrazu Grubej Damy, aby zakończyć wieczorny obchód, nałożony na nich w ramach obowiązków pełnionej funkcji. Po rzuceniu zwyczajowych pożegnań, powoli rozeszli się w strony swoich dormitoriów, a Lily Evans przed samym snem nawiedziła myśl, że być może - przy odrobienie szczęścia - jutro na śniadanie będą gofry.
・°☆.
Punktualnie o ósmej trzydzieści do Wielkiej Sali, z dumą wkroczyli James Potter oraz Syriusz Black. Ten pierwszy machinalnie, już z przyzwyczajenia okrążył wzrokiem pomieszczenie, wypatrując rudawych refleksów.
- Tydzień Ravenclawu - mruknął po chwili do swojego przyjaciela, a ten pokiwał głową w niemym potwierdzeniu, także zauważając koleżankę z roku przy stole nieswojego domu.
Lily Evans wraz z Emmą Rupert, w myśl przekonaniu, że przyjaźnie mogą się zawiązać, także między rywalizującymi grupami, od trzech pełnych lat śniadanie jadły razem, zmieniając stół dokładnie co siedem dni.
W ten poniedziałek spożywały posiłek pod szyldem Krukonów, z czego były niezmiernie zadowolone - wszak to tutaj pojawiało się więcej słodkich produktów, na które wyjątkowo miały ochotę.
Obie dziewczyny spojrzały na dwójkę Huncwotów w tym samym czasie co oni, więc całą czwórką niedbale machnęli rękami w ramach pozdrowienia.
- Nie wyglądają na szczególnie przytomnych - zauważyła Emma, przekrzywiając głowę i mrużąc oczy, aby być pewną, że wzrok jej nie myli. Od dawna konsekwentnie odmawiała noszenia okularów, przez co zmuszona była polegać na nie do końca wyraźnym obrazie, który nie dostarczał jej wielu szczegółów.
- Baśniowa tajemnica - wyjaśniła Lily konspiracyjnym tonem, na co Rupert zachichotała przeciągle.
Jak na potwierdzenie spostrzeżenia Emmy, Syriusz niemalże rzucił się na dzbanek w kawą nalewając sporą porcję i sobie i swojemu przyjacielowi. Część napoju znalazła się na obrusie stołu, ale chłopak wydawał się tym nie przejmować.
- Fatalnie - mruknął do Jamesa, próbując podsumować swoje dzisiejsze samopoczucie, ale ten wydawał się być za bardzo zainteresowany tostami z serem i bekonem, aby być w stanie cokolwiek odpowiedzieć.
・°☆.
Witajcie, więc oto on: pierwszy rozdział. Jest jaki jest - zależało mi na ogólnym nakreśleniu relacji między naszymi bohaterami i mam nadzieję, że wyszło w porządku.
Wszelkie komentarze mile widziane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz