- Lunatyk będzie zachwycony - szepnął James z oczarowaniem rozglądając się po polanie.
- Lunatyk ostatnio miewa za duże wyrzuty sumienia, aby się zachwycać - burknął w odpowiedzi Syriusz, a Potter przewrócił oczami:
- Ze względu na ostatnie wydarzenia - mruknął po chwili i w odruchu jego ręka powędrowała do włosów, jak zawsze gdy mocno się nad czymś zastanawiał. - Martwi go, że robimy to pod nosem samego Dumbledore'a, chociaż, jak dla mnie, staruszek wie co się dzieje.
- Myślisz? - Syriusz przekrzywił głowę i po raz niezliczony tego wieczory pstryknął zapalniczką. Końcówka papierosa rozjarzyła się czerwonym światłem.
James westchnął głośno, ale nie zamierzał po raz kolejny komentować nałogu przyjaciela.
I pierwszy raz Syriusz tego pożałował - niezmiernie interesująca byłaby reakcja Jamesa, gdyby dowiedział się z kim od niedawna ów nałóg dzieli.
・°☆.
Lily skierowała się w stronę Wielkiej Sali na śniadanie, przeskakując po dwa stopnie na raz. Rozpierały ją dobry humor oraz zadowolenie. Nawet widząc Mary uśmiechnęła się, gotowa posłać w jej stronę przywitanie, ale ta nawet nie zerknęła w jej stronę, przepychając się tak gwałtownie, że Rudowłosa straciła równowagę, a jej nogi ześlizgnęły się ostatniego schodka.
- Wszystko w porządku? - usłyszała z góry i poczuła jak na jej twarz wpływ czerwień, podczas gdy niezgrabnie próbowała podnieść się z podłogi. Gdy podniosła oczy, w całej swej okazałości zobaczyła Josha, jednego z lepszych przyjaciół Emmy.
Policzki ją paliły, więc w końcu przyjęła wyciągniętą w swoją stronę rękę i po chwili udało jej się stanąć w pozycji pionowej.
- Nic mi nie jest, ale dumę mam trochę jakby nadwerężoną - mruknęła i skrzywiła się przy okazji. Jej nadgarstek pulsował tępym bólem.
- Na to możemy coś zaradzić - stwierdził ze śmiechem chłopak, pomagając jej zbierać porozrzucane podręczniki.
- Czyżby? Bo mi się nie wydaję - stwierdziła dziewczyna, ale uśmiech od razu wpłynął na jej twarz.
- W ogóle mnie nie doceniasz - żachnął się chłopak, próbując bez skutku zagrać oburzenie. - Weekend w Hogsmeade w towarzystwie najprzystojniejszego Krukona załatwi sprawę, obiecuję.
Rudowłosa parsknęła śmiechem:
- Rozumiem, że mówisz o sobie, skromny kolego?
- Naturalnie. Emma już mi mówiła, że Paul ma obowiązkowy trening, a sama idzie z Tomem, więc zakładam, że nie pogardzisz miłym towarzystwem.
- Całkiem dobrze zakładasz w takim razie. Masz rację, to rzeczywiście może pomóc.
・°☆.
- Mary, co robisz? - spytała Beth, marszcząc brwi i przekrzywiając głowę.
Niecodziennie widywała swoją współlokatorkę rozłożoną na łóżku z głową zwisającą w dół i dłońmi przyłożonymi do skroni. Prawda jest taka, że zazwyczaj jej nie prostu nie było.
Puchonka nie doczekawszy się odpowiedzi, powoli podeszła do lampy i zapaliła ją jednym zgrabnym ruchem.
- Zmieniam wyrzuty sumienia w mocne postanowienie. - Usłyszała w końcu za sobą, więc odwróciła się gwałtownie i spojrzała na dziewczynę z powątpiewaniem.
- Aha - mruknęła po chwili niepewnie i zrobiła minę.
Już dawno przestała nadążać za zmiennością Mary Lockwood i tak chyba póki co miało pozostać.
・°☆.
Będąc na obiedzie, korzystając z Tygodnia Gryffindoru i pysznych naleśników, które przy stole domu Lwa się pojawiły, obie dziewczyny ze skupieniem śledziły tekst widoczny w wielkiej księdze leżącej przed nimi.
- Ależ wyczuwam zaangażowanie. - Usłyszały nagle nad głowami, więc oderwały się od zajęcia i podniosły wzrok.
- Huncowci w całej swojej okazałości. - Lily przekrzywiła głowę i każdemu z osobna posłała delikatny uśmiech.
- Co czytacie? - zapytał Potter, siadając na przeciwko i ładując na swój talerz wielką porcję ziemniaków.
- Publikacja na temat wpływu ideologicznych poglądów konkretnych grup społecznych, na współczesny odczyt Antycznych Runów - odpowiedziała Emma, z pamięci recytując tytuł.
James wytrzeszczył oczy, Remus gwizdnął z uznaniem, Peter zakrztusił się kanapką, a Syriusz się skrzywił:
- Merlinie, kto tworzy takie brednie? - zapytał co chwili, przy okazji chwytając najbliżej leżące mięso.
- Em. Ja - mruknęła Emma, mrużąc oczy, gotowa bronić swojej twórczości.
- No pięknie, zaczynasz dzień od obrażania mi przyjaciółki, Black - westchnęła Lily, palcem oskarżycielsko wskazując na chłopaka.
- Cholera, nietakt - stwierdził chłopak mając chociaż tyle przyzwoitości, aby udać zawstydzonego. - Obie dostaniecie z tej okazji po największym chłodzącym batonie z Miodowego Królestwa. Wybaczone?
- Jasne, że tak. Przyda się akurat po mojej gorącej randce - podsumowała Krukonka, a Lily zachichotała, czym zwróciła jej uwagę: - Nie śmiej się, twoja z Joshem nie zapowiada się gorzej.
James podniósł gwałtowanie głowę, a Syriusz spojrzał na Rudowłosą podejrzliwie.
- Tak się rodzą plotki - podsumowała ta ze śmiechem. - To tylko rekompensata za głupi wypadek z rana, nie patrzcie tak na mnie.
- On spowodował, że miałaś wypadek? - zapytał szybko Remus niedowierzająco i strzepnął ze swojej szaty okruchy jedzenia.
- Nie, nie, nie. Oczywiście, że nie - zaprzeczyła szybko dziewczyna, kręcąc głową, ponieważ wiedziała jacy Gryfoni potrafią być narwani.
- W takim razie kto? - rzucił z pozoru lekko Potter, wpatrując się w koleżankę z wielką uwagą. W głowie już tworzył listę osób, które mogły Lily uczynić coś złego.
Celowo ignorował natarczywy głos podsuwający mu imię Mary, wpychając na pierwsze miejsce Paula.
- Że ja w ogóle o tym wspomniałam... - westchnęła dziewczyna ze znużeniem, powróciwszy do czytania przerwanego tekstu, mając za nic ponaglający wzrok przyjaciółki i zdecydowanie nie zamierzając odpowiadać.
- Lily, kto? - powtórzył pytanie tym razem Syriusz, odkładając widelec na talerz i ignorując jedzenie. Swój wzrok skupił na bandażu owiniętym wokół nadgarstka dziewczyny, który właśnie delikatnie przytrzymywał James, analizując stan ręki.
- Dajcie mi spokój - burknęła Evans, szarpnięciem odrywając dłoń od przyjemnie ciepłych palców Pottera, przez co syknęła cicho z bólu.
Emma przewróciła oczami i otworzyła usta, aby odpowiedzieć za upartą przyjaciółkę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz