- Nie spodziewałem się po tobie nałogów - zagaił Black, wydmuchując powoli dym z ust. Zerknął na twarz Gryfonki, ale jej mina wyrażała dogłębną obojętność. Widywał to ostatnio, oczywiście. Ale zwalał te stany na kaprysy dziewczyny czy jakieś wyimaginowane problemy; wcześniej nie miał powodu, aby analizować stan Lily.
Evans się zmieniła, to jasne, ale nie on, nie James, nie Remus to zauważyli, tylko jego brat. Co w ogólnym rozrachunku było bardziej przerażające, niż cokolwiek innego...
- A czekolada? Naleśniki? Czy nawet kawa? - mruknęła po chwili zastanowienia Rudowłosa i na sekundę spojrzała Syriuszowi prosto w oczy. Odwróciwszy wzrok, zaczęła bawić się ściągniętą z ręki gumką do włosów.
Chłopak wzruszył ramionami czując się cokolwiek abstrakcyjnie. Co on właściwie tu robił?
- Jesteś ostatnio dość... nieswoja - zaczął Black, zastanawiając się jak rozpocząć właściwy temat i po co, do cholery, w ogóle chciał to robić.
Kompletnie nie rozumiał swoich emocji i nie rozumiał dlaczego usłyszana od Regulusa informacja tak bardzo nim wstrząsnęła.
- Nieswoja? Raczej nie - burknęła Lily, marszcząc brwi. Oparła się rękami o ziemię, aby usiąść trochę wyżej i teraz już bez skrupułów popatrzyła na chłopaka, kontynuując wypowiedź: - Słuchaj Syriuszu, nie wiem co dokładnie chcesz osiągnąć, ale przestań to robić. Nie musisz się wysilać, bo Mary powiedziała kilka bredni i postanowiła zrobić z siebie pośmiewisko. Nie wiem o co jej chodziło, ale na pewno nie jest to coś, czym bym się przejmowała, w porządku?
Ostry ton wypowiedzi trochę otrzeźwił chłopaka i przemknęło mu przez myśl, że może to po prostu jedna, wielka pomyłka i Regulus postanowił sobie z niego paskudnie zażartować. Wezbrała w nim złość na samą myśl o tym, więc zanim sformułował kolejne zdanie, zaciągnął się mocno i długo, ignorując fakt, że jego papieros był praktycznie już wypalony.
- Nigdy nie interesowała mnie nazbyt twoja osoba - sarknął w końcu rozdrażniony, bo wolałby się pozbyć kłębiących w nim emocji.
- Właśnie - potwierdziła szeptem Lily, ściszając głos, jakby rozmowa nagle zaczęła być poważna. A może była od samego początku? - Co się zmieniło?
- Nie wiem - odrzekł Black równie cicho. - Nic się nie zmieniło.
- A jednak siedzimy tutaj razem, prawda?
- Zawsze byłaś spostrzegawcza, Lily.
・°☆.
Mary zmarszczyła brwi nie do końca rozumiejąc co się dzieje. Zerknęła na Jamesa, ale ten był tak pochłonięty swoją owsianką, że nawet nie zwrócił uwagi na niecodzienne zachowanie swojego przyjaciela.
- Dlaczego Syriusz tak obserwuje i Evans i swojego brata? Zaraz sobie zrobi krzywdę, jak będzie tak kręcił głową od stołu do stołu.
Potter poderwał głowę, jak zawsze, gdy sprawa dotyczyła Łapy. Spojrzał na niego uważnie, doszukując się czegoś więcej, niż tylko przesuwanie wzrokiem po wyżej wymienionych osobach.
W końcu wzruszył ramionami:
- Nie wiem. Wydaję mi się, że bez powodu. Wczoraj szukał Lils - może miał do niej jakąś sprawę?
Mary skrzywiła się, a James szybko zaklną w duchu, zapominając, że nie jest rozsądnym używać zdrobnienia, które siłą rzeczy nabył od Remusa, który praktycznie tylko tak nazywał Rudowłosą.
Evans właściwie od zawsze była tematem tabu; zwłaszcza po tym, gdy James i Mary zrobili sobie przerwę od związku, a chłopak usilnie starał się umówić z dziewczyną. To właśnie to wydarzenie przypieczętowało nienawiść Lockwood do swojej byłej przyjaciółki i sprawiło, że w jej towarzystwie stawała się naprawdę okropną osobą.
Dziewczyny przez pierwsze trzy lata szkoły były niezaprzeczalnie nierozłączne i do tej pory nie wyjaśniło się dlaczego aż tak im się rozeszły sympatie. Prawdopodobnie tylko same zainteresowane wiedzą co spowodowało tak dramatyczne zerwanie jakichkolwiek kontaktów.
Mary i James zeszli się niecały rok później, w czwartej klasie, zaraz po świętach, namiętnie będąc ze sobą i rozstając się przy pierwszej, lepszej okazji. Dopiero pod koniec piątej klasy - po tym jak Evans nad jeziorem zrobiła Potterowi awanturę - Lockwood zrozumiała, że jeżeli zamierza zatrzymać chłopaka przy sobie, to musi działać natychmiast i stanowczo i skończyć z dziecinnym zrywaniem.
Od tej pory miewali swoje wzloty i upadki, ale Mary pilnowała, by zawsze opanować się na czas i nie doprowadzać do skrajnych sytuacji.
Tylko czasami nie wiedziała co sądzić, gdy chłopak przypadkiem zatrzymywał wzrok na Rudowłosej, a w jego oczach pojawiały się dziwne ogniki. Na nią patrzył z miłością, lojalnością i przyjaźnią, co pozwoliło jej sądzić, że jego uczucia są szczere - ale Lily i tak zawsze była gdzieś w tle, a Mary nie wiedziała co to oznacza.
・°☆.
Regulus wyczuwał na sobie wzrok Syriusza i stopniowo zaczynał się irytować.
Ależ głupio wyskoczył z tą Lily wczoraj!
- Reg, pamiętasz, że zaczynamy dzisiaj wieczorem projekt z eliksirów? - Usłyszał nad uchem, ale do jego świadomości nie dotarł sens tych słów. Odwrócił się w stronę Estelle:
- Hm?
- Projekt. Eliksiry. Dzisiaj? - jęknęła dziewczyna, unosząc brew. Miała ochotę rzucić w chłopaka widelcem. Od wczoraj był nie do wytrzymania.
- Tak, tak, jasne - potwierdził Black, kiwając głową. - Projekt. Eliksiry. Dzisiaj. Wszystko się zgadza, jesteśmy umówieni.
Ślizgonka roześmiała się i pokręciła zrezygnowała głową.
- Doskonale - mruknęła w końcu i nałożyła na swój talerz kolejną porcję jajecznicy.
Regulus westchnął głęboko, nakazując samemu sobie skupienie. Trudno. Powinien załatwić to inaczej, ale nie panował wtedy nad złością i nie wpadł na rozsądniejszy pomysł. Cała jego rodzina była tak samo narwana: mógł w tej chwili winić jedynie geny.
・°☆.
Amanda dogoniła Lily zaraz przed klasą od Obrony Przed Czarną Magią:
- Przykro mi z powodu tej sytuacji z Mary z przedwczoraj - powiedziała na wydechu, dotykając ramienia Rudowłosej.
Evans uśmiechnęła się łagodnie:
- Nic się nie stało, naprawdę. Praktycznie już o tym zapomniałam - skłamała gładko i weszła do klasy, aby uniknąć konieczności kontynuowania rozmowy. Nerwowo poprawiła pasek torby na ramieniu, zirytowana, że aż tyle osób było świadkiem jej poniżenia.
Chwilę później pożałowała swojej decyzji i z wielką chęcią powróciłaby do Amandy, choćby miały poruszyć jeszcze kilkanaście poważnych tematów. Zapomniała, że w związku z świetnymi wynikami w grze, którą wymyślił profesor Corw, wylądowała w ostatniej ławce.
Dokładnie obok Jamesa Pottera.
- Głupi Peter i jego głupie błędy - mruknęła sama do siebie, nie panując nad nieszczęśliwą miną, która wpłynęła na jej twarz.
Gdyby Pettigrew ostatnio nie pomylił się przy odpowiedni na aż trzy pytania nadal siedziałby obok swojego przyjaciela, a Lily przypadłaby za towarzyszkę Vitoria. Trochę dziwna, aczkolwiek bardzo sympatyczna Puchnka.
A co gorsza, dzisiaj czekał ich jedynie wykład - profesor już zapowiedział długi monolog na temat przydatnego zaklęcia obronnego Salvio hexia. A to oznacza, że Rudowłosa nie może nawet specjalnie spaść w rankingu, aby się przesiąść.
James rzadko stanowił dla niej problem, ale ostatnie dni i aż dwa niesympatyczne incydenty związane z chłopakiem skutecznie wywołały jej strach przed jego towarzystwem.
Dziewczyna powoli usiadła na krześle wyjmując pergamin, podręcznik i pióro. Przedmioty równo rozłożyła na ławce, poprawiając je kilka razy, aby móc zająć czymś ręce. Gdy w końcu podniosła głowę, wydarzyło się kilka rzeczy na raz.
Z drugiej ławki - bystra w Zielarstwie, ale fatalna, jeżeli chodzi o Obronę Przed Czarną Magią - Mary spiorunowała ją wzrokiem; James spojrzał przelotnie, już otwierając usta, aby coś powiedzieć, a Syriusz spadł ze swojej ławki - na której z niewiadomych powodów stał - wywołując tym samym chaos i skutecznie odwracając uwagę Pottera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz